WRZESIEŃ 2020

TEMATY ZAJĘĆ:

I TYDZIEŃ – MORSKIE GŁĘBINY

II TYDZIEŃ – ZABAWY Z LATEM

III TYDZIEŃ – W ŚWIECIE FIGUR GEOMETRYCZNYCH

IV TYDZIEŃ – TYDZIEŃ PEŁEN KOLORÓW

PIOSENKI:

1. Krystyna Bożek-Gowin
„Przedszkole – drugi dom”

 

  1. Gdy dzień wstaje i wita świat,
    ranną porą wstaję i ja.
    Mama pomaga ubierać się,
    do przedszkola prowadzi mnie.

Ref. Ja chodzę tam co dzień,
obiadek dobry jem,
a po spacerze w Sali
wesoło bawię się,
kolegów dobrych mam,
nie jestem nigdy sam,
przedszkole domem drugim jest.

  1. Czasem rano trudno mi wstać.
    Chciałoby się leżeć i spać,
    lecz na mnie auto czeka i miś.
    W co będziemy bawić się dziś?

Ref. Ja chodzę tam co dzień…

  1. Zamiast mamy Panią tu mam,
    bardzo dużo wierszyków znam.
    Śpiewam i tańczę, wesoło mi
    i tak płyną przedszkolne dni.

Ref. Ja chodzę tam co dzień…

 

  1. „Będę kierowcą”  (sł. I. Landau, muz. T. Kierski)
  2. Jedzie auto coraz prędzej, co za pęd.

Żółte światło, pas na jezdni, teraz skręt.

Ref.:   Bardzo trudno być kierowcą,

lecz ja mówię wszystkim chłopcom,

że kierowcą, że kierowcą muszę kiedyś być.

  1. Szara jezdnia, na tej jezdni aut jest sto, aut jest sto.

Zmiana świateł, tu czerwone, a więc stop, a więc stop.

Ref.:    Bardzo trudno ….

  1. Różne światła, różne znaki trzeba znać, trzeba znać.

Muszę wiedzieć, kiedy jechać, kiedy stać.

Ref.:    Bardzo trudno ….

 

  1. „Owocowy koszyk”
    Wpadła do koszyczka słodziuteńka  gruszka,
    za nią cztery śliwki i cztery jabłuszka.
    Tańczą już w koszyku dojrzałe owoce,
    ciekawe, kto zgadnie, jakie mają moce.Ref. Owocowy koszyk, koszyk owocowy,
    kto zjada owoce, jest silny i zdrowy/2

    Zdrowe winogrona, jeżyny, maliny,
    w owocach ukryte same witaminy.
    Chcesz mieć zdrowe oczy, kości, skórę, serce?
    W owocowym koszu witamin najwięcej!

    Ref. Owocowy koszyk, koszyk owocowy,
    kto zjada owoce, jest silny i zdrowy/2

  2. „Jarzynowy wóz”

 

Ref.: Tur, tur, tur, tur,

Tur, tur, tur, tur,

Jechał, jechał wóz,

smaczne rzeczy wiózł,

Tur, tur, tur turkotał,

smaczne rzeczy wiózł.

Tu marchew czerwona,
kapusta zielona,

rzodkiewek różowe kuleczki,

w słonecznym kolorze słonecznik.

Ref.: Tur, tur, tur, tur…

Tu strączki fasoli i bobu do woli,

szpinaku zielona tam góra

i burak pąsowy jak burak.

WIERSZE I BAJKI:

1. Jolanta  Kucharczyk „Moje uczucia”

Żal mi minionych wakacji, urodzin, które już były,
i tego, że odwiedziny babci już się skończyły.
Smutno, że tata wyjechał, mama tak mało ma czasu,
i złość mnie bierze, że brat mój robi tak dużo hałasu.
Tu, w moim sercu, mieszkają uczucia: miłość, radość i smutek.

Czasem jestem tak bardzo szczęśliwy ,lecz czasem także się smucę.
W kieszonce kasztan na szczęście o tym wciąż przypomina,
że wszystko, co jest tak smutne, kiedyś z czasem przemija.
Zobacz, już się uśmiechasz, bo znowu będą wakacje,
tata niedługo już wróci, z mamą pójdziesz na spacer.
Po burzy zawsze jest tęcza, po deszczu słońce znów świeci,
po chwilach trudnych i smutnych znowu szczęśliwe są dzieci.

2. „Dwa latawce”

Były sobie dwa latawce. Jeden wesoły i miły, a drugi złośliwy i nieprzyjemny. Ten pierwszy zawsze chciał się bawić, a drugi robił tylko psikusy. Pewnego dnia złośliwy latawiec tak szybko przeleciał obok małej wiewiórki, że straciła równowagę i spadła z gałęzi. Wesoły latawiec dowiedział się, co zrobił jego kolega. Oj, chociaż był miły, bardzo się zdenerwował. Przeleciał z dużą prędkością koło złośliwego latawca, złapał go za długi ogon i zaciągnął do małej wiewiórki. Jeszcze siedziała pod drzewem i płakała. Latawiec, który nigdy nie myślał, że może komuś zrobić krzywdę, teraz bardzo się zawstydził. Przeprosił wiewióreczkę i poprosił, żeby złapała go za ogon, a on doleci z nią do jej dziupli na drzewie. I tak zrobili. Od tej pory oba latawce bawiły się zgodnie. Oba były wesołe i miłe, a ten który wcześniej był złośliwy, teraz bardzo uważał, żeby jego zabawy nie sprawiły komuś przykrości.

3. „Bajka o zasmuconym Smutku”

Po piaszczystej drodze szła niziutka staruszka. Chociaż była już bardzo stara, to jednak szła tanecznym krokiem. A uśmiech na jej twarzy był tak promienny, jak uśmiech młodej, szczęśliwej dziewczyny. Nagle dostrzegła przed sobą jakąś postać. Na drodze ktoś siedział, ale był tak skulony, że prawie zlewał się z piaskiem. Staruszka zatrzymała się, nachyliła nad niemal bezcielesną istotą i zapytała:

– Kim jesteś?

Ciężkie powieki z trudem odsłoniły zmęczone oczy, a blade wargi wyszeptały:
– Ja? … Nazywają mnie Smutkiem.
– Ach! Smutek! – zawołała staruszka z taką radością, jakby spotkała dobrego znajomego.
– Znasz mnie? – zapytał Smutek niedowierzająco.
– Oczywiście, przecież nie jeden raz towarzyszyłeś mi w mojej wędrówce.
– Tak sądzisz …? – zdziwił się Smutek – To dlaczego nie uciekasz przede mną, nie boisz się?
– A dlaczego miałabym przed tobą uciekać mój miły? Przecież dobrze wiesz, że potrafisz dogonić każdego, kto przed tobą ucieka. Ale powiedz mi, proszę, dlaczego jesteś taki markotny?
– Ja … jestem smutny. – odpowiedział Smutek łamiącym się głosem. Staruszka usiadła obok niego.
– Smutny jesteś… – powiedziała i ze zrozumieniem pokiwała głową – A co cię tak bardzo zasmuciło?
Smutek westchnął głęboko. Czy rzeczywiście spotkał kogoś, kto będzie chciał go wysłuchać? Ileż razy już o tym marzył.
– Ach, … wiesz … – zaczął powoli i z namysłem – Najgorsze jest to, że nikt mnie nie lubi. Jestem stworzony po to, by spotykać się z ludźmi i towarzyszyć im przez pewien czas. Ale gdy tylko do nich przyjdę, oni wzdrygają się z obrzydzeniem. Boją się mnie jak morowej zarazy.

I znowu westchnął.

– Wiesz …, ludzie wynaleźli tyle sposobów, żeby mnie odpędzić. Mówią: życie jest wesołe, trzeba się śmiać. A ich fałszywy śmiech jest przyczyną wrzodów żołądka i duszności. Mówią: co mnie nie zabije, to mnie wzmocni. I dostają zawału. Mówią: trzeba tylko umieć się rozerwać. I rozrywają to, co nigdy nie powinno być rozerwane. Mówią: tylko słabi płaczą. I zalewają się potokami łez. Albo odurzają się alkoholem i narkotykami, byle by tylko nie czuć mojej obecności.
– Masz rację. – potwierdziła staruszka – Ja też często widuję takich ludzi.

Smutek skurczył się jeszcze bardziej.

– Przecież ja tylko chcę pomóc każdemu człowiekowi. Wtedy gdy jestem przy nim, może spotkać się sam ze sobą. Ja jedynie pomagam zbudować gniazdko, w którym może leczyć swoje rany. Smutny człowiek jest tak bardzo wrażliwy. Niejedno jego cierpienie podobne jest do źle zagojonej rany, która co pewien czas się otwiera. A jak to boli! Przecież wiesz, że dopiero wtedy, gdy człowiek pogodzi się ze smutkiem i wypłacze wszystkie wstrzymywane łzy, może naprawdę wyleczyć swoje rany. Ale ludzie nie chcą, żebym im pomagał. Wolą zasłaniać swoje blizny fałszywym uśmiechem. Albo zakładać gruby pancerz zgorzknienia.

Smutek zamilkł. Po jego smutnej twarzy popłynęły łzy: najpierw pojedyncze, potem zaczęło ich przybywać, aż wreszcie zaniósł się nieutulonym płaczem.

Staruszka serdecznie go objęła i przytuliła do siebie.

– Płacz, płacz Smutku. – wyszeptała czule – Musisz teraz odpocząć, żeby potem znowu nabrać sił. Ale nie powinieneś już dalej wędrować sam. Będę ci zawsze towarzyszyć, a w moim towarzystwie zniechęcenie już nigdy cię nie pokona.

Smutek nagle przestał płakać. Wyprostował się i ze zdumieniem spojrzał na swoją nową towarzyszkę:
– Ale kim ty właściwie jesteś?

– Ja? – zapytała figlarnie staruszka uśmiechając się przy tym tak beztrosko, jak małe dziecko – Ja jestem Nadzieja!

 

  1. „Przechodzimy przez ulicę”
    W. Anielewska
    Na chodniku przystań bokiem,
    Popatrz w lewo bystrym wzrokiem,
    Skieruj w prawo wzrok sokoli,
    znów na lewo spójrz powoli,
    jezdnia wolna, więc swobodnie
    mogą przez nią przejść przechodnie.

 

  1. „Kto najszybszy? Kto najważniejszy?”
    M. Berowska
    W pokoju na półce między zabawkami
    Rozpycha się wielki samolot skrzydłami.
    – Ja jestem najszybszy, ja latam po niebie!
    Dlatego najwięcej miejsca chcę dla siebie!
    Odezwał się z kąta mały samochodzik :
    – O co jest ta sprzeczka ? Czy ci o to chodzi,
    że latasz w powietrzu? My jeździmy drogą,
    tam gdzie samoloty dolecieć nie mogą!
    – Ja także dość szybko mknę z pasażerami-
    powiedział autobus i mrugnął światłami,
    a statek zatrąbił:- Co mi tam przestworza,
    gdy ja oceany przemierzam i morza!
    Pociąg użył gwizdka :- No cóż, jestem stary,
    jeżdżę wolno, ale mam najwięcej pary.
    Moich pięć wagonów rzędem grzecznie stoi.
    Weźcie dobry przykład z tych wagonów moich.
  2. „Pani Jesień”
    Dorota KluskaKiedy w kalendarzu pojawia się wrzesień,
    wielkimi krokami nadchodzi już Jesień!
    Przychodzi wraz z wiatrem, cały świat czaruje,
    na swój własny sposób wszystko koloruje.
    Wędruje przez las i kroczy polami,
    hojnie obdarzając swoimi darami.
    Liście w piękne barwy przystraja jak trzeba,
    a potem ochoczo strąca wszystkie z drzewa.
    I dywany tworzy różnokolorowe,
    złote i czerwone, żółte i brązowe.
    I jeszcze o sadzie pamięta codziennie,

A tam oczywiście, co roku, niezmiennie
dba o swoje śliwki, o gruszki złociste
zielone, czerwone jabłuszka soczyste.
A my te jabłka do koszyka zbierzemy,
potem, po umyciu, z wielkim smakiem zjemy.
lub… wykorzystamy do czegoś pysznego
– szarlotki, racuchów, przecieru słodkiego.
Bądź zrobimy kompot, taki do słoika,
który będzie zimą ze spiżarni znikał.
Pobędzie tu z nami piękna pora roku,
przez kilka miesięcy dotrzyma nam kroku.
Przyjdzie szybko wrzesień i październik minie,
a Jesień wciąż będzie przebywać w gościnie.
Gdy po listopadzie grudzień przyjdzie srogi,
to dopiero Jesień zbierze się do drogi.
A my poczekamy, aż tu za rok wróci
i znów słodkie jabłka do koszyka wrzuci.

 

  1. „W warzywniaku”

W warzywniaku Pan sprzedawca wyładował
W swoim sklepie świeży towar.
Spójrzmy tylko, co tu mamy:
Arbuz… przy nim dwa banany
Obok cztery lśnią jabłuszka,
Nad jabłkami piękna gruszka.
Niżej leży stos brukselki,
Obok seler (jaki wielki!).
Nad selerem, nieco w górę,
trzy buraki i ogórek.
Natką macha do nas z kątka
Marcheweczek słodkich piątka
I pietruszek białych sześć.
Aż się proszą, by je zjeść!
A ja stoję przed wystawą,
Zerkam w lewo, zerkam w prawo
I ukradkiem ślinkę łykam.
Jak to zmieścić do koszyka?!…